wtorek, 30 lipca 2013

2

Księżyc przybrał pełnie.Szłam dalej przez wąską,pustą ulicę.Deszcz padał coraz mocniej lecz mi to nie przeszkadzało.Kocham deszcz.Jest to mój najlepszy przyjaciel.Już jutro mieliśmy jechać.Jutro to się miało zakończyć. Pożegnam to miasto z uśmiechem,zresztą następne miasto będzie pewnie niespodzianką. To nic. Lubię niespodzianki.Gdy tak szłam tą ulicą przed siebie nie wiedząc gdzie idę potknęłam się o patyk.Wpadłam na wielką kałużę.Zobaczyłam swoje odbicie tylko..byłam..inna.Miałam blond włosy,pomalowane na czarno oczy i byłam..śliczna.Wyglądałam jak moja najlepsza przyjaciółka Kyoto.Od zawsze byłyśmy fankami anime,ba,nadal jesteśmy.Kyoto za młodu była szczupłą wysoką blondynką.B y ł a.
Jakiś rok temu przefarbowała się na niebiesko,wygląda ślicznie.Tylko niestety,nie utrzymujemy kontaktu.Bardzo bym chciała to naprawić,Kyoto była ważna.Dla mnie najważniejsza.Lecz niestety,musiałam wyjechać.Od jakiegoś roku,nawet więcej jej nie widziałam.Piszę z nią czasem na facebooku,ale to nie wszystko.Bardzo chcę się spotkać z nią.
Spojrzałam na zegarek,była 00:00 godzina.Nie wiedziałam gdzie jestem.Skrzypienie huśtawki,usłyszałam krzyk kobiety.Postanowiłam biec.Zauważyłam zakapturzoną postać.
- KIM JESTEŚ?
- Często mi zadają to pytanie..Kim jesteś..Skąd się wziąłeś..Co masz z twarzą..e tam.Chodzę po mieście,szukam pewnej osoby,a ta pewna osoba sama się wystawia na tacy.Witaj,Margaret,pamiętasz mnie?Swojego ojca chrzestnego? Teraz póki Cię nie dostanę nie spocznę.Twoi rodzice Cię ukrywają,śmieszy mnie to.Cóż,teraz Cię szukają,nie mogą mnie zobaczyć.Żegnaj,Margaret.
- Czekaj!
- Papa,Margaret.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz