Siedziałam na niewygodnym,twardym łóżku mojego wujka.Nie miałam swojego pokoju,musiałam go dzielić z kimś.Ciągle się przemieszczałam,razem z rodziną nie mogliśmy być ciągle w jednym mieście.Rodzice mieli jakąś faze na przemieszczanie się.Ciągle i ciągle gdzieś indziej,miałam serdecznie dość.Za chwilę mieliśmy wyjechać do miejsca którego nie znam.Nikt mi nie powiedział nazwy tego miejsca,jak tam jest,nic.W starych szkołach ludzie pluli na mnie,obrażali mnie,bo ubierałam się w stylu punku,rude rozczochrane włosy z przedziałkiem,podarte rajstopy,krótkie seksowne dżinsowe krótkie spodenki,bluzka Metalica no i..glany.
Wszyscy obrażali mój styl,tam gdzie mieszkałam było zero cywilizacji,wszystkie dziewczyny w obcisłe różowe sukienki,nie czułam tam się sobą.Rodzice lubili zamieszkiwać wsi,lecz ja tego nie czuję,chcę pojechać gdzieś,gdzie znajdę kogoś bliskiego,kogoś kto mnie..rozumie.
Sięgnęłam szybko po packę na muchy i jednym trafem załatwiłam 3 obrzydliwe muchy,które siedziały na moich nogach.Kochałam zabijać zwierzęta.Czułam do tego powołanie.Może to i chore,może jestem głupia,ale kocham to robić. Od zawsze mnie to pasjonowało,nie wiem dlaczego zresztą.
- Margaret!
Moja mama,szczupła blondynka,włosy "na Kożuchowską" ubrana w żółtą sukienkę z czerwonym paskiem wołała mnie właśnie na obiad.Ostatni obiad w naszym obecnym mieszkaniu,ciekawe co mnie czeka później.
- Już lecę!
- Margaret,słońce,przebież się,idziemy dziś do państwa Rounting.
- Po moim trupie,nie będę nigdzie wychodzić ani się przebierać.
- Kotek,kupiłam Ci sukienke.
- To ją sobie weź,ja nigdzie nie idę.
- Kochanie!
Wybiegłam z domu bo miałam dość.Padał właśnie deszcz,była ostra burza,ucieczka z domu to dla mnie pewien rodzaj ukojenia,a w deszczu było lepiej.Zawsze chciałam wszystko przemyśleć,po utracie mojego najlepszego przyjaciela - Briana - nigdzie się nie chciałam ruszać z domu.Zawsze z nim szłam na plaże,obrzucaliśmy się piaskiem,chlapaliśmy wodą.Teraz gdy Jego nie ma,nie ma mnie.Straciłam szacunek do siebie bo on był częścią mnie,a skoro straciłam szacunek do niego to tak jakby mnie nie było.Dziwne,nie? Ale nikt mnie nigdy nie rozumiał.Tylko on.Zawiódł mnie po całej lini.Nigdy mu tego nie wybaczę. Nigdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz